Otworzyłam oczy i zobaczyłam brązowe tęczówki Asi. Podniosłam się szybko i rozejrzałam się. Byłam w salonie tak jak wszyscy.
- Za co? - Jęknęłam, na co Asia mnie walnęła w tył głowy. - Ej, czemu mnie nic nie boli i czemu jesteście tacy wyraźni? - Spytałam zdezorientowana. Nagle do mojej głowy przedarło się kilka głosów.
Nie wie tego. Prychnął Adrian.
Ehh... Westchnęła Asia z frustracją.
Zosia, jesteś taka głupiutka. Warknął Will.
- Wiem, Williamie. - Uśmiechnęłam się sztucznie, wyłapując jego dłuższe imię z myśli.
- No proszę. Wampirek odnalazł dar. - Syknął Will.
- Mam jeszcze jeden. Chcesz go wypróbować? - Spytałam zadowolona.
- Chcę. - Mruknął. Skupiłam się i uśmiechnęłam szeroko, a Will padł na ziemię, wijąc się z bólu.
- Prze...przestań. - Wykrztusił po chwili, więc przestałam go torturować.
- Co to było? - Spytała zdezorientowana Avery.
- Tak zwany dar Jane.
- Iluzja bólu. To dzieje się tylko w twojej głowie, więc tarcza mentalna da radę ją zatrzymać. - Wyjaśniła Asia. Czuję się jak wampirolog. Westchnęła.
- Spróbuj na mnie. - Poprosił Adrian, stając koło Willa.
- A mogę coś innego? - Spytałam, na co kiwnął głową. Skupiłam się i z moich rąk wypłynęła półprzezroczysta mgła. Dopełzła do Adriana, który momentalnie znieruchomiał.
- Yeah! - Krzyknęła Asia i zaczęła tańczyć dziwny taniec szczęścia. - Dar Aleca też.
- Co jest? - Spytał nieprzytomnie Adrian, gdy odciągnęłam od niego dar.
- Nic ciekawego. A teraz spróbuj, proszę, daru Benjamina. - Zwróciła się do mnie Asia. Skupiłam się na wodzie, będącej w dzbanku z kwiatkami, a po chwili woda wylała się na Willa. Dzięki powietrzu zrzuciłam na niego kilka róż z kolcami, a dzięki ziemi kolce zrobiły się większe. - Woohoo!
- Coś jeszcze? - Spytałam.
- A dar E...
- Owszem, słyszę myśli i wyczuwam dary. - Uprzedziłam jej pytanie.
- A dar Jaspera, Alice, Zafriny, Kate, Aro i Marka?
- Ja nie jestem wampirem. - Wtrącił Aro, ale Avery skutecznie go uciszyła.
- Czekaj. - Poprosiłam i skupiłam się na Lily. Sprawiłam, żeby była wściekła, więc ze złości uderzyła Kosmę w głowę. Potem sprawiłam, że Asia ,,wylądowała'' pod wodą. Następnie poraziłam Willa prądem, złapałam za rękę Maję i przeczytałam jej wszystkie myśli, potem wyczułam, że Aro i Avery będą razem, a potem nawiedziła mnie wizja, w której Aro i Avery mieli dwoje złotookich dzieci. - Już.
- No i co zrobiłaś? - Spytała Avery.
- Więc tak... Lily walnęła Kosmę w głowę, bo pomieszałam jej w emocjach, Asia miała wrażenie, że jest pod wodą...
- Ale nie musiałaś sprawiać, że tamten rekin mnie jadł. - Przerwała mi moja siostrzyczka naburmuszona.
- Spier... Musiałam, rybko. - Odparłam, powstrzymując się przed przeklęciem. - Willa kopnął prąd, no może ja go kopnęłam prądem. - Dodałam, widząc minę chłopaka. - Przeczytałam wszyściuteńkie myśli Mai, wiem kto z kim będzie i znam przyszłość dwóch osób. - Wyszczerzyłam się.
- Dobra... To ile ty masz tych darów? - Spytała niepewnie Emily.
- Dwa.
- Ale to było więcej niż dwa.
- Bo jednym z nich jest tarcza mentalna i fizyczna, a drugim kopiowanie i stwarzanie darów. - Wytłumaczyłam lekko zniecierpliwiona.
- Moja mama jest utalentowana. - Powiedziała Lily, a mi szczęka opadła i łzy zalśniły mi w oczach.
- Lily. - Jęknęłam i wzięłam na ręce Lily. Przytuliłam ją, a Asia od razu ją ode mnie zabrała. Spojrzałam na nią wściekła.
- Idziesz na polowanie. - Wycedziła Asia.
- Ale ja nie potrafię skrzywdzić ludzi, których kocham. - Warknęłam, odbierając Lily od siostry.
- Pie...
- Nie kończ, młoda damo!
- Nie jesteś moją matką.
- Wiem o tym, chociaż nie jestem pewna, bo to ja praktycznie cię wychowałam!
- Odczep się!
- Jak świnie polecą!
- Amor ma skrzydła, a jest świnią i ty o tym dobrze wiesz!
- Sądziłam, że jesteś inna, ale najwidoczniej się zmieniłaś. - Szepnęłam.
- Owszem. Zmieniłam się i to przez ciebie.
- Przeze mnie?
- Tak, pomidorze.
- Temblak!
- Taboret!
- Garnek!
- Rondel!
- Patelnia!
- Łyżka!
- Gdzie? - Pisnęła przerażona.
- W du...
- Dobra skończcie! - Przerwał mi Kosma.
- Pier...
- Z tobą zawsze. - Wyszczerzył się, na co pokazałam mu środkowy palec. On odciął się, pokazując mi język, a ja jemu środkowy palec.
- Jak dzieci. - Westchnęła Emily.
- Sama jesteś dzieckiem! - Wydarłam się z Kosmą i Asią.
- Patrząc na was i was słuchając, wydaje mi się, że jestem starsza.
- Powiedziałabym, żebyś poszła do diabła, ale mój ojciec raczej już nie żyje. - Odparowałam.
- Pierdolcie się wszyscy! - Krzyknęła Lily, na co momentalnie zamilkliśmy.
- Co? - Wykrztusiłam. Skąd tygodniowe dziecko zna takie słowa?
- No do jasnej cholery, pierdolcie się wszyscy! - Wrzasnęła moja córeczka.
- Córuś skąd ty znasz takie słowa? - Spytałam słabo.
- Od chłopców, ale nie od tatusia. - Powiedziała Lily.
- Dziękuję, kochanie. - Pocałowałam córeczkę w czółko i oddałam ją Kosmie. - Chłopcy na zewnątrz, ale już! - Wrzasnęłam i teleportowałam się przed dom. Po chwili chłopcy stali już przede mną w szeregu. - Will, Adrian! Co to ma kurde znaczyć?! - Krzyczałam. - Dziecko mi sterroryzujecie! I co potem?! Lwom rzucę was na pożarcie, a potem sama opróżnię was z krwi! - Syknęłam, pokazując kły. Aro, Sebastian i Matt cichutko zaczęli się wycofywać. - Avery! Emily! Zabrać ich stąd! Wychłostać, otruć, zabić, torturować!
- Powiesić za jaja na latarni! - Wydarła się Asia, na co Emily i Avery krzyknęły radośnie.
- Asia!
- Tatusiu, a co to są jaja?! - Usłyszałam głosik Lily.
- O ja... - Westchnęłam.
- Zosia! Czy możesz jej to wytłumaczyć?! - Zawołał Kosma.
- Jasne! - Odparłam, a blondyn razem z naszą córeczką zszedł na dół. Podał mi Lily, więc wzięłam ją na ręce mimo protestów Asi. - Lily, kochanie. Jak podrośniesz to się dowiesz, dobrze?
- Tak, mamusiu. - Lily przytuliła się do mnie, a ja poczułam pieczenie w gardle.
- Kosma. - Powiedziałam cicho, a blondyn zabrał ode mnie córeczkę.
- To jak, Joanna, ścigasz się? - Spytałam. Siostra pokręciła głową, a ja objęłam wszystkich wzrokiem. Wzruszyłam ramionami. - Trudno. Ja idę na polowanie. Dziewczyny, pilnujcie, żeby chłopcy nie zdemoralizowali mi dziecka...
- Tak, tak, a teraz idź już. - Przerwała mi Asia, a ja, wywracając oczami, wybiegłam w wampirzym tempie z podwórka. Po minucie zatrzymałam się na polance i zobaczyłam jelenia. Westchnęłam cicho sfrustrowana. Przecież tylko w Polsce są tak marne zwierzęta. Po chwili naskoczyłam na niespodziewającego się żadnego niebezpieczeństwa jelenia. Wbiłam się kłami w jego tętnicę na szyi i zaczęłam pić słodką i ciepłą krew, która łagodziła podrażnione gardło.
Jaka ona ładna. pomyślał ktoś, a ja dyskretnie się rozejrzałam. Mój wampirzy wzrok zarejestrował bruneta, siedzącego na drzewie.
- Złaź stamtąd! - Wrzasnęłam po angielsku, a chłopak przestraszony spadł na ziemię. Podeszłam do niego w wampirzym tempie, chowając kły. - Kim jesteś? - Wysyczałam.
- Jestem Czarek, a ty Zosia. - Odparł brunet. - Chodziliśmy razem do zerówki, pierwszej i drugiej klasy podstawówki, a potem ty wyjechałaś do Warszawy.
- Teraz kojarzę. Jak chcesz wiedzieć to nie tylko my z naszej starej klasy żyjemy. - Powiedziałam.
- Kto jeszcze?
- Chodź ze mną, a zobaczysz. - Uśmiechnęłam się i teleportowałam nas na podwórko.
- Wow.
- Taa, chodź. - Mruknęłam, idąc do drzwi.
- Zosia, miałaś wypić zwierzęcą krew! - Wrzasnęła Asia, gdy weszłam do domu.
- Oj, zamknij się. - Warknęłam, wchodząc do salonu. Czarek wszedł za mną. - Lily, chodź do mamusi. - Wyciągnęłam ręce, a Kosma podał mi córeczkę.
- Kto to? - Warknął Will.
- Czarek, kojarzysz go tatusiu? - Spytała Lily, gdy wysłałam do jej mózgu informacje.
- Chodziliśmy razem do szkoły. - Dodałam.
- Teraz kojarzę. Siema, stary. - Powiedział Kosma i przywitał się z kolegą.
- Na co polowałaś? - Spytała Asia.
- Na jelenia, siostrzyczko. Tu nie ma za ciekawej fauny. - Wykrzywiłam się.
- Ale nie przerzucisz się na ludzi? - Spytała Maja.
- Pokręciło cię, Maja? Kosma, weź coś jej powiedz, bo mnie weźmie za ludożercę. - Jęknęłam.
- Coś. - Odparł Kosma, na co Lily go kopnęła.
- Czy oni tak zawsze? - Spytał Avery Czarek.
- Tak. - Odpowiedziała.
- A kto to jest? - Spytał Aro, wchodząc do salonu.
- Czarek. Nasz stary szkolny kolega. - Odpowiedziałam równocześnie z Kosmą.
- Idź do diabła. - Mruknął Kosma pod nosem.
- Mój ojciec nie żyje. - Odparowałam.
- A w twoich snach?
- Ja nie śpię.
- W wizjach.
- On nie żyje.
- Ale we wspomnieniach, tak.
- A wiesz, co? Sam chciałeś. - Odcięłam się i wyczarowałam ogień. Płonień unosił się nad moją dłonią, a ja oddałam Lily Asi. - Adieu. - Powiedziałam i podpaliłam się.
Ola! Que pasa? Rozdział jest, następny za tydzień?? Co wy na to? Nikola, ty mnie nie uruchamiaj, bo do ciebie przyjadę i wp... walnę cię. Do następnego!
Adieu!
Oj, czepiasz się, kuzynko :D Wreszcie widzę, że się czegoś ode mnie nauczyłaś :) To takie wzruszające ;(
OdpowiedzUsuń